Mały lokalny sklepik i plisy

Gabriela miała głowę do interesów. Przynajmniej w ten sposób myślała o sobie. Na zakupach zawsze udawało jej się wypatrzeć jakąś okazję. A to w jednym znalazła prześliczną lampę po promocyjnej cenie, a to w innym całą bibliografię Lenina za pół ceny, tylko dlatego, że jedna z okładek była mocno obtarta.

Szczecińskie plisy szybko się sprzedały

plisyNajchętniej Gabriela chodziła po lumpeksach. Ciuchy nie interesowały ją aż tak bardzo, ale w tych sklepikach szło niekiedy znaleźć prawdziwe rarytasy. Gabriela kolekcjonowała to wszystko aż któregoś dnia rozglądając się po zaśmieconym do granic możliwości domu zauważyła, że ma tu niemałą fortunę. Z jakiegoś niezrozumiałego dla siebie powodu zapragnęła naglę ją spieniężyć. Cały jej przydomowy garaż również był zapełniony skarbami Grażyna. Postanowiła go posprzątać, wyremontować i otworzyć tam swój mały sklepik. Butik był fantastyczny, wszystko, łącznie z meblami, było na sprzedaż. Ludzie ściągali do niego z całego Szczecina. Jeden z pierwszych klientów widząc całe to bogactwo doradził jej, żeby założyła rolety zewnętrzne bo inaczej ktoś może chcieć się włamać. Rolety faktycznie były dobrym pomysłem. W sklepie szło znaleźć dosłownie wszystko. Orientalne dywany, setki książek, szklane szachy, przedziwne plisy szczecin, porcelanowe lalki, wyposażenie kuchenne, obrazy i wiele wiele innych. Wszystko unikatowe, jedyne w swoim rodzaju. W dwa miesiące sklepik opustoszał.

To co Gabriela kolekcjonowała przez całe swoje życie rozeszło się w chwilę. Przez chwilę czuła żal i tęsknotę ale w gruncie rzeczy cieszyła się, że jej niezwykłe przedmioty znalazły nowe domy.